poniedziałek, 11 stycznia 2010

Mus czekoladowy i co z tym miał wspólnego mój nowy blender?

Dostałam od Ryja na gwiazdkę blender.. Stał on długo nie używany (bo całe 2 tygodnie) aż nie wpadł mi do głowy pomysł z wykorzystanie go podstępnie do celów cukierniczych. Ostały mi się również żółtka, bo na śniadanie w diecie ( jak się jej trzymam a nie zajadam ja krówkami gigantami, które teraz bezczelnie rozpływają się w moim zołądu i mówią do komórek tłuszczowych "przybywajcie, na tyłku jest jeszcze dla Was miejsce" używam samych białek.. Postanowiłam zrobić mus czekoladowy i wyszedł naprawdę fest :)
Wsadziłam ten mus do foremek z kruchego ciasta, na który tez dam przepis, ale bez tego tez smakuje dobrze. Do podania użyłam jeszcze polewy "bez gotowania" krówkowej (to mnie chyba prześladuje) formy nie powiem jakiej ale szczerze odradzam taki dodatek, bo nic to smaczne, trochę za proszkowe, ogólnie, takie sobie. Oprócz polewy na zdjęciu jest jeszcze syrop z owoców leśnych, taki do dodawania do wody i razem tworzy to fajne połączanie.. no może oprócz tej polewy, ale póki sama jej nie spróbowałam, nie wiedziałam ze nie jest warta kupowania, co dziwne bo inne produkty tej firmy są całkiem nie najgorsze..
Od Veni - food


Mus czekoladowy i co z tym miał wspólnego mój nowy blender?

dla 4 osób

4 żółtka
1/2 szklanki cukru
2 łyżki kakao
tabliczka gorzkiej czekolady
200ml śmietany 36%

[Listonic]

Śmietanę ubijamy. Na rondelek nalewany na dno wodę i włączamy mały gaz. Na ten garnek nakładany miskę. I w niej, nad para wydobywającą się z garnka ubijamy taki kogiel mogiel, aż cukier się nie rozpuści. To taka kąpiel wodna dla kogola mogla. Do blendera wkładany połamaną czekoladę i mielimy ją na czekoladowy proszek.
A kiedy juz się natrzepiemy, przy kogul moglu wlewamy ta masę do tegoż blendera gdzie czeka na nią spragniona czekolada, wsypujemy kakao i to wszystko miksujemy do uzyskania gładkiej pulchnej konsystencji. Kiedy już to się dokona, łączymy czekoladę ze śmietaną, jak mi sie wydaje tez ja wsadziłam do blendera i mus gotowy. Wstawiamy do lodówki i jedny po około godzinie.

A teraz wersja dla nie posiadających blendera:
Śmietanę ubijamy. Na rondelek nalewany na dno wodę i włączamy mały gaz. Na ten garnek nakładany miskę. I w niej, nad para wydobywającą się z garnka ubijamy taki kogiel mogiel, aż cukier się nie rozpuści. To taka kąpiel wodna dla kogola mogla. Na drugim stanowisku rozpuszczamy czekoladę, również w kąpieli wodnej i jak to sie uczyni wlewamy ja do żółtek i energicznie łączmy. Jak masa przestygnie dodajemy śmietanę i gotowe :)

Tyle co do samego musu.

CIASTO KRUCHE na foremki:

szklanka mąki
100g miękkiego masła
3 łyżki cukru pudru
odrobinę soli
żółtko

Mąkę z masłem i przesianym cukrem puderem łączymy paluchami. Dodajemy sól i żółtko i zagniatamy ciasto na gładką masę. Jak już zagnieciemy, wkładamy to do lodówki na godzinę. Po tym czasie wyciągamy ciasto, rozwałkowujemy na grubość 3 mm i wylepiamy wcześniej natłuszczone i wysypane mąka foremki. Nakłuwamy widelcem spody i wykładamy papierem do pieczenia a na nim suchą fasolą, żeby ciasto w trakcje pieczenia się nie odkształciło. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 10 minut z fasola i kolejne 5 bez niej i gotowe. Teraz czas na zabawę w eksklusive restaurant i zjadamy aż nam się uszy trzęsą :)

Od Veni - food

Od Veni - food

3 komentarze:

grazyna pisze...

Veni, co Ci przerwało? Odgłosy nowego blendera?
Ja niebawem kupuję nowy :)

Veniuszka pisze...

juz naprawione :)

grazyna pisze...

Widzę, pyszności ten mus a i ciasteczka - z najwyższej półki!
Ja chyba przestanę oglądać blogi, bo diabli wezmą odchudzanie po Świętach...