jest mi wstrętnie, lepko. zimno, kiedy ogólnie jest ciepło i boli mnie głowa.
i chce mi się jeść. w ramach zajęcia sie sobą samą, postanowiłam upiec clafoutis. Zasięgnełam wiedzy ogólnej internetowej, dowiedziałam się ze klafuti w oryginale jest tylko ze wiśniami (ale zjadłabym wiśnie!!) a jak juz dodasz każdy inny owoc bądz warzywo, traci to ową nazwe na rzecz innej, jeszcze gorszej w wymowie i zapisie a mianowicie: flaugnarde (fliemierd). no nie ważne w sumie, dla zainteresowanych językami i wymowami, odsyłam do guzika "słuchaj" na stronie http://translate.google.pl/#fr|pl|Flaugnarde.
Co do samego przepisu, raczej wyszedł on na oko.. wiec na oko było to tak:
aha, w moim cieście wyrosło wzgórze.. może to wzgórze nadziei, co by alkochol ze mnie wyparował!
Od Veni - food |
Clafoutis
mąka, jajka, mleko ciut cukru
500g borówek
masło do wysmarowania formy
Skomplikowaność tego przepisu polega na połączeniu wszystkich składników ciasta do konsystencji pół gęstego ciasta naleśnikowego...
Formą żaroodporną smarujesz masłem, wysypujesz borówki na dno, zalewasz ciastem i pieczesz! Gotowe! Voila...
Ja ide pod koc!
Od Veni - food |
2 komentarze:
wypiek piękny, ale Francuz powiedział by raczej "fluniahrd". ;-)
Ciekawie wygląda :))
Prześlij komentarz