czwartek, 6 maja 2010

Szarlotka na mazurach

Tak wybraliśmy się na Mazury na majówkę. Do miejsca obsolutnie niezwykłego, jakim jest mieszkanie mojej ciotki Ewy. Mieszkanie, gościło, wiele niezwykłych osób, co raczej nie jest dziwne bo sama Ewka jest całkiem niezwykła. Zapytana ile ma kwiatów, odpowiedziała ze koło 80tki przestała liczyć. Coś w tym jest. Ryj nie mówgł nadziwić się nad ilością miseczek, grnuszków, figurek, pojemniczków, pudełek, obrazów i obrazków. Taki to mieszanie jest. Pełne drobiazczków, które na pierwszy rzut oka tworza graciarnie, a na drugi jednek pokazują ze są poustawiane dokładnie gdzie ich miejsce. No i stoją na wszech skrzypiącym i obecnym parkiecie. I tak zastanawialam się bardzo ciężko, czemu u mnie w pokoju jest tylko 5 szklanych półek w 80% pustych i szklane biorko, na którym teraz akurat stoi bez (och! BEZ!), a ktore normalnie jest całkiem puste. Wymyśliłam - u mnie w pokoju nie ma nic więcej bo inaczej by sie zakurzyło.. I to pojawia sie lokalizacja mieszkania mojej ciotki. Na trzecim pietrze, dawnego domu nauczyciela w mieścinie Karolewo, 3 km od Kętrzyna.. Tam powietrze jest tak czyste, że żaden, ale to absolutnie żaden element dekoracyjno-wystrojono-nastrojowo będący nie był zakurzony. No cóż, u mnie przy zamkniętych oknach, to ten bez (och! BEZ!) bedzie sie dławił warstewką kurzu i roztoczy.. fuj
Nie ma to jak kawał dobrego roztocza do przepisu na szarlotkę :) więc zrobiłam szarlotkę, na którą rzuciliśmy się z Ryjem jak nienormalni.. Najlepsze jest to ze nie mam pojecia jak ja zrobiłam i spróbuje teraz składniki odtworzyć. Jak komuś nie wyjdzie to z góry przepraszam, a jak wyjdzie to zdementuje pogłoski o domniemanym, permanentnym zapominaniu o wszystkim, ok?

Od Veni - food

Szarlotem nach Mazuren machen
(fur 4-5 personen )

o ile pamiętam, dałam około 1/3 kostki jednego masła i 1/3 kostki drugiego, obstawiam ze było to koło 3/4 kostki masła. Do tego na bank jedno żółtko, 3/4 kubka cukru ( dlatego było takie słodkie) i jeden kubek mąki :) cukru pudru nie było - a powinien byc zamiast zwykłego. No więc, Ryj to wszystko wymieszał, i zagniótł, a ja w tym czasie włączyłam piekarnikk ciotki i obrałam 4 spore jabłka, które pociełam na kawałeczki i wsadzilam do garnka, dodajac cynamon i troche Redd'sa jabłkowego, co by mi sie nie poprzypalały te jabłuszka. Więc kiedy ciasto odpoczywało w chłodach lodówki, jabłka rozkosznie sie dusiły a piekarnim stawał sie gorący, ja oddawałam sie rozmowie z moim kuzynem i siostrą, oraz ich drugimi połowami. Po około 30 minutach, kiedy stwierdziłam ze jednek jestem jedyną inteligiętna jednostka w rodzinie - ciastem wyklajałam juz ceramiczne naczynie, które nie było za duże, a raczej było jednak za małe..
na to dzieło swoich dłoni czyli wyklejenie - dałam jabłka, a z reszty ciasta wygniotłam paski, które miały robic za dekorację (nawet dały radę). Tak skomponowaną mieszankę masło, jabłek i cukru wsadziłam do piekarnika (180stopni) i oddałam się kolejnej majówkowej przyjemności - leżenie z Ryjem i bezmyslne oglądanie serialu (ja wiem ze siedzienie przez laptopem, na Mazurach w majówkę to groteska, ale było na serio wilgotno i zimno na dworze co daje mi pełne prawo do wytłumaczenia nas, czemu nie skakaliśny na zewnatrz jak dwie rozochocone rusałki). No, po jednym odcinku, czyli około godzinie, piekarnik został wyłączony, a po następnym odcinku - szarlotka rozdysponowana. Ostał się jeden kawałek, który pozował z rana przy śniadaniu jak rasowy model to też na tym samym sniadaniu został przezemnie zjedzony :)

[Listonic]

Od Veni - food

8 komentarzy:

asieja pisze...

pachnąca jabłkami i zjadana małym widelczykiem.. cudownie

Paula pisze...

zjadam ze smakiem szarlotkę pod każdą postacią :) Twoja jest wspaniała!

kasiaaaa24 pisze...

Uwielbiam szarlotkę i mam na nią ogromną ochotę :) Ale dawno jej nie piekłam...

Pozdrawiam :)

lo pisze...

Mazurska szalotka pycha, ale te tereny to bomba. Ja również długi weekend spędziłam w okolicach Kętrzyna i wróciłam zachwycona, aż opisałam to na moim blogu. Pięknie i to powietrze o którym piszesz, takie jest pachnące. Czuć zapach lasu, łąk. Pozdrawiam

lo pisze...

Oczywiście miałam na myśli szarlotkę, ale widocznie szalotka chodzi mi po głowie.

myniolinka pisze...

moim zdaniem wszystko na Mazurach smakuje lepiej... ale szarlotka to już poezja smaku :)

grazyna pisze...

Model ocalony podoba mi się bardzo i cała szarlotka również ! A tych mazur to Ci zazdroszczę :)

Ania vel Vespertine pisze...

Witam się :)
Coś jest z tym powietrzem i kurzem. W Gdańsku ciągle muszę mieć otwarte okno, czuć przepływ powietrza (nie licząc spacerów po plazy), na prowincji jest... inaczej. Bardziej rześko.

A BEZ wczoraj zerwałam. Pierwszy bukiet w tym roku, na szczęscie póxno się u nas rozwinęły i poczekały, aż wyzdrowieję. I teraz pachnie mi OBŁEDNIE, przypominając maminy ogród i aleję bzów...

Pozdrawiam ciepło!