Popełniłam ten sernik na Sylwestra, ale jak widać lenistwo już szeroko zakorzeniło się w moich kończynach i odnogach.. Czuje jakiś wewnętrzny wstręt do działania, ale to może dlatego ze każdy oczekuje, że będę do rusz coś dodawać i taka niewidzialna presja jest cholernie demotywujaca.. Ale ten sernik musiała opisać, po prostu musiałam. Wstepny przepis zaczerpnięty z książki, której nazwy nie pamiętam, ale już nie chce iść znowu do kuchni bo jak tam pójdę to najem sie czekolady z tortu, który robie na swoje urodziny, a jak babcie kocham, jak wezmę jeszcze trochę to nie dość, że będzie lipa, bo kremu nie sterczy to jeszcze będzie lipa bo w tym samym momencie jak go spróbuje to, to wymiotuje, bo mam czekoladę już we wszystkich żyłach, tętniczkach i organach swojego ciała, szczególnie w brzuchu, który miał być na urodziny płaski i reprezantacyjny, a tymczasem straszy niesłychanie..
Ale przejdę do konkretów bo jak się rozkręcę w pisaniu jaka to ja jestem gruba, nie ładna, leniwa i w ogóle żenująca to nikomu nie będzie chciało sie tych smentów czytać..
W ogóle, w niektórych przepisach, zaraz pod listą składników, pojawia się tajemniczy przycisk z napisem "dodaj do listy zakupów". To nie jest nic groźnego a juz na pewno taki przycisk to żadna fanabaria czy lansujaca sie moda. Jest to jeden z najwygodniejszych wynalazków programowo internetowych z jakim sie spotkałam bo pozwala na łatwe "zapisanie" list zakupów na swojej komórce. Dla mnie jest to super wygodne bo zawsze ginę w miliardach małych karteczek, na których zapisuje potrzebne mi składniki, albo przydaje sie, kiedy zgubiłam strone z danym przepisem, a tak to od razu moge składniki skopiować na swoje konto i w tym samym momencie pojawia sie owa lista w mojej komórce. Najfajniejszą rzecza jest to ze lista jest w aplikacji, która łączy sie z grosze z internetem, a nie w sms'esie, które przychodza do mnie tonami, a pozniej nie moge tego znaleść... no nie wiem, dla nie to fajna wygdna aplikacja, więc jedyne co moge to zaproponować Wam stronę: www.listonic.pl oraz stronę http://na1000sposobow.pl, prowadzona przez grupę zdolnych wariatów :)
Dobra, koniec gadania, czas na sernik :)
Sernik pomarańczowy.. a raczej - zajebisty sernik pomarańczowy
dla 8-10 osób
paczka cisteczek digestive
ok 50g masła
4 pomarańcze
350g sera białego
350g serka waniliowego
150g kwaśnej smietany
175g drobnego cukru
4 jajka
oraz dżem pomarańczony, badz morelowy bądz jaki ci się podoba :)
A więc zaczynami. Ciasteczka pokrusz dośc drobno i połącz z roztopionym masłem. Z pomarańczy wyciśnij sok. W misce zmiksuj biały ser, serek, śmietanę. Cukier wraz z jajkami lekko ubij w osobnej misce. Jak obie zawartości misek będą gotowe na konfrontacje, wymieszaj je ze sobą, pamiętając ze dodajesz jajka na serki a nie odwrotnie. Tortownice wyłóż papierem do pieczenia, bądź wysmaruj masłem i wysyp mąką. Na dno wyłóż ciasteczka z masłem, i dognieć łyżką. Na to wylej masę serową i wkładaj do piekarnika nagrzanego do 160 stopni Celsjusza. Tak przygotowany serniczek pieczesz około godzinę, a bedziesz wiedzieć kiedy jest gotowy, jak po potrzęsieniu tortownicą, nie bedzie miał konsystencji nie ściętej galaretki, tylko mocno zmrożonego budyniu :)
Po upieczeniu, wylącz piekarnik i zostaw sernik w świętym spokoju na jeszcze 40 minut. A jak juz całkowicie ostygnie, posmaruj wierch dżemem i zajadaj sie tym wybornym samkołykiem :)